czwartek, 17 stycznia 2013

Drug life.

 W tle: http://www.youtube.com/watch?v=UAWcs5H-qgQ

   Czasem życie oczekuje poświeceń, śmierci. A śmierć zmienia ludzi.
On - miał zmienić jej życie, biorąc za nią odpowiedzialność.Nie przewidział tego, że ktoś może być jej bardziej potrzebny.
Ona - aby zapomnieć o problemach ćpa. Nie ma prawdziwej rodziny, a narkotyki odebrały jej przyjaciółkę.
Gdy wydawało się, że on próbuje się zmienić, los przyniósł niespodziankę.Gdy wreszcie coś zaczęło się układać los przyniósł śmierć.Gdy wreszcie próbowała zerwać z uzależnieniem los przyniósł zdradę.

Moje opowiadanie
drugs-life-in-another-world.blogspot.com





niedziela, 13 stycznia 2013

imagin, z wesołym zakończeniem - Hazza




Byłam strasznie zdenerwowana, właśnie szykowałam kolację dla chłopaków, którzy siedzieli w salonie. Na sercu jednak ciążyła mi naprawdę wielka sprawa, która nie mogła długo czekać. Sięgnęłam do lodówki i wyjęłam musztardę aż tu nagle ktoś szybkim krokiem wszedł a słoiczek roztrzaskał się na podłodze. Cała zawartość znalazła się na ziemi. Momentalnie się rozpłakałam.
- zobacz, co narobiłeś!- Krzyknęłam w stronę zdezorientowanego Harrego.
-wszystko jest na mojej głowie!- Momentalnie dodałam, nie chciałam tego, ale musiałam się wyżyć.
-kochanie, nie martw się tym głupim słoikiem musztardy i tak nikt jej nie lubi. choć tu- szepnął po czym podał mi rękę którą niestety musiałam odtrącić.
-będzie lepiej gdy się rozwiedziemy – powiedziałam rzucając na stolik obrączkę. Później przez zasłonięte łzami oczy, nic nie widziałam. Po prostu wybiegłam z mieszkania. Loczek od razu pobiegł za mną, chwytając z przedpokoju kurtkę. Usiadłam na krawężniku  parę domów dalej. Głowę schowałam między nogi, łzy dalej sączyły się z moich oczu. Gdy Harry dobiegł do mnie, okrył mnie kurtką i mocno przytulił.
- naprawdę tego chcesz ? ja wiem że mnie kochasz- cicho szeptał do mojego ucha. Pomimo wszystkiego nie umiałam skłamać i powiedzieć ,,nie, nie kocham cię’’ Znów porządnie się rozkleiłam.
- no powiedz..- złapał mnie czule za rękę i pocałował w czoło, nie protestowałam.
-bo…bo.. widzisz ….macie tę umowę z wytwórnią
-tak…- lekko przytaknął
-no..i. żaden z członków zespołu  nie może mieć teraz dzieci, a jeśli coś takiego się zdarzy będziecie musieli zapłacić i odejść..- niepewnie spojrzałam na jego zielone oczy. Wyraźnie zrozumiał to wszystko i się ucieszył.
-to cudownie , kochanie- wtedy mnie czule pocałował.
-Harry .. ale jest coś jeszcze … najprawdopodobniej będą to bliźnia..- nie dokończyłam bo loczek uniósł mnie i zakołował wokół własnej osi. Po powrocie do domu Harry pochwalił się, że zostaniecie rodzicami. Wszyscy się ucieszyli i razem przedyskutowaliśmy niezłe rozwiązanie całej tej sytuacji.
                                                          *3 dni później. U ginekologa*

Lekarz właśnie robił ci USG, oboje z Harrym chcieliście wiedzieć ile dokładnie dzieci będziecie mieli. Obowiązkowo zabraliście ze sobą wujków. Położyłaś się , ginekolog wyraźnie się speszył i przyglądał się w monitor jakieś dziesięć minut.
-c..coś nie tak?- zaniepokoił się Harold.
- nie, nie spokojnie . Po prostu będą państwo mieli sześcioraczki. W tym momencie lekarz szeroko się uśmiechnął, Harry zemdlał i zsunął się z krzesła, Liam od razu podbiegł go podnieść. Niall zakrztusił się żelkami, Louis i Zayn wytrzeszczyli oczy a mnie zrobiło się naprawdę gorąco. Po całym zajściu lekarz poprosił nas o rozmowę na osobności.
-Harry.[t.i]  a więc teraz mało przyjemna sprawa. Wszystkie nie przeżyją porodu- po tych słowach oboje płakaliśmy, loczek próbował podtrzymać mnie na duchu, przytulił mnie do jego piersi.
- jest jeszcze jedno wyjście, czekać i zrobić cesarkę. Po długiej dyskusji uznaliśmy że wszystkim dzieciom damy szanse. Chłopcy również nie mieli później bardzo dobrych humorów.
                                                              *8 miesięcy później, po porodzie*

Obudziłam się o dziewiątej. Harry siedział obok łóżka na krzesełku i trzymał moją dłoń. Rozejrzałam się po Sali , tylko jedno małe łóżeczko.
        
- a co.. z dziećmi ?- zapytałam przestraszona.
- cii. Wszystko dobrze, za trzy dni możemy wyjść. Resztę dziewczynek jeszcze myją ważą i ubierają. Pocałował mnie w czoło.

*trzy dni później*


Chłopcy przyjechali pomóc wam się zabrać z wszystkimi nosidełkami. Trzech reporterów zemdlało na nasz widok. Harry niósł jedno nosidełko a drugą ręką trzymał mnie. Za nami szedł Louis z dwoma nosidełkami, a potem cala reszta również niosąca po jednym nosidełku. Wszyscy byli naprawdę zaskoczeni łącznie z waszymi rodzicami, którzy przyjeżdżali do was i służyli pomocą. Chłopcy zapłacili menadżerowi, otworzyli własne studio nagraniowe i dalej robili to co kochali.


                                                                             ~The End~




imaginy z gifami *_*


1.
- w niczym mi nie pomagasz! Tylko ja zajmuje się tym domem!
-ja?! No proszę a kto wyjada zapasy z lodówki ? sama byś sobie nie dała rady. No przyznasz 3 kg kiełbasy z grilla to jednak coś.
-…to był ten grill po którym tydzień wymiotowałeś?
- ale było warto – wtedy na mnie poleciałaś ^^
- wiesz.. ktoś musiał zawieźć cię do lekarza.
Le* cmoknął cię w policzek, a ty się uśmiechnęłaś*


2. 

Harry :


ty:



3.

ty: Niall, kochanie dziś nie będzie obiadu.
Niall:





4.
ty: Haroldzie co ty wyprawiasz z tym globusem?!
Harry: sprawdzam..
ty: co?
Harry : gdzie pojedziemy na podróż poślubną ^^




5.

Harry i Louis razem: [t.i] którego z nas wolisz!?
ty: hmn.. harrego!
Harry : wiedziałem.
Louis: ;/




6. świetny gif *_____*