Byłaś zła na mame ponieważ ta kazała ci jechać rowerem do
sklepu po ciastka. No trudno, wyjęłaś rower z garażu i już wyjeżdżałaś z
podjazdu gdy nagle wpadł na ciebie, jadący na rowerze chłopak. Początkowo nie
mogłaś zauważyć kto to był dlatego, że ty leżałaś na ziemi a brunet w loczkach biegał
w około dzwoniąc na karetkę co bardzo cię zdziwiło, przecież to tylko zderzenie
i jemu nic nie było a ty miałaś lekko zsiniałe kolano.
-przestań nie dzwoń- wrzasnęłaś aby chłopak cie usłyszał, a gdy
tylko zorientował się, że to ty powiedział
bardzo zadowolony:
-dobrze że żyjesz *zaśmiał się* zakochałem się – teraz to ty
powinnaś zadzwonić na pogotowie- zaśmiał się dwuznacznie
-dlaczego?- spytałaś
-ponieważ umieram z miłości powiedział harry. Po czy pomógł
ci wstać i zaprowadził do domu. Od tej pory jesteście szczęśliwą parą.
Szłaś do domu z kina, przechodząc przez park ujrzałaś Louisa
z jakąś dziewczyną, chcąc się upewnić podeszłaś bliżej.
Ty: Lou co ty tu robisz?
Lou: ehm….to nie tak jak myślisz kotku-powiedział po czym
popchną obcą ci dziewczynę na znak, że ma z tond iść, ona posłusznie uciekła.
Uderzyłaś go w twarz cofając się w tył, nagle upadłaś byłaś
cała w błocie. On chcąc cię podnieść
podał ci rękę którą odtraciłaś. Zaczęłaś płakać, po twoim policzku
mimowolnie płynęły łzy. Biegłaś w stronę domu on biegł za tobą. Przebiegłaś
przez ulicę byłaś na drugiej stronie zdawało ci się, że on biegł zaraz za tobą.
Usłyszałaś potężny huk, wszyscy przechodnie wokół piszczeli oraz krzyczeli
niektórzy z nich uciekali. Odwróciłaś się się nie patrząc na ulicę. Widziałaś twarz
kierowcy, był przerażony. Nie byłaś w stanie, ale spojrzałaś w dół a tam leżał
Louis, oczy miał otwarte jakby jeszcze nie przygaszone, podbiegłaś aby być
bliżej niego.
-kocham cię1-krzyczałaś, nie mogąc zatrzymać łez
-kocham..-nie kończąc słów umarł, miał jeszcze wciąż otwarte
oczy skupione na mnie ale czerwone przedtem usta stały się sine
-on nie żyje- mówiła do ciebie starsza kobieta, nie chciałaś
o tym mysleć całowałaś go choć wiedziałaś, że nie odwzajemni twojego pocałunku.
Po chwili podeszła do was mała i słodka dziewczynka która położyła różyczkę na
ciele bruneta i zimną rączką zamknęła jego powieki, po czym odeszła.
wracałaś z kina, odprowadziłaś koleżankę do domu.Sama poszłaś do swojego miał tam na ciebie czekać Niall twój chłopak , którego bardzo kochałaś.Z domu dochodziły głosy dziewczyny.
ona: może mnie pocałujesz?
Blondyn nie zdążył odpowiedzieć, wpadłaś do pokoju gdzie siedział on i jakaś obca kobieta.
ty:co tu się dzieje? wytłumacz mi to! albo lepiej nic nie tłumacz !!! a ty wynocha !..-krzyczałaś a po policzku płynęły ci łzy
N:ale a..ale ja ci to wytłumaczę przecież nic tu nie robiliśmy no...-nie dałaś mu dokończyć,obca dziewczyna uciekła z waszego domu.
ty:nie chce cię znać wy********j z mojego życia !!! rozumiesz -doszłaś do komody gdzie były wasze wspólne zdjęcia i zaczęłaś je rozrzucać po pokoju krzycząc:
ty: to KONIEC, konieeec!!!!
niall wybiegł z płaczem z pokoju do następnego pomieszczenia.
usiadłaś na fotelu byłaś cała roztrzęsiona ale postanowiłaś pójść do Nialla, nie wiedziałaś co tobą kieruje.
Niall leżał tyłem do ciebie strasznie płakał czułaś że nadal nie jest ci obojętny.
ty:kochaan..cie-głos lekko ci się załamywał i drżał..
przytuliłaś się do niego on odsunął się w twoją stronę
N:przecież wiesz że bym cię nie zdradził ja z nią nic to moja była niedawno przyszła by była pijana i..-uciszyłaś go namiętnym pocałunkiem
ty: ja cię kocham i ufam tylko....
Chłopak przestał płakać i wtulał się w ciebie
N:nie chce cię stracić pragnę być z tobą, chce mieć z tobą dzieci
ty: dobrze że to mówisz bo zareagowałam tak ehm.. wiesz będziemy mieli córeczkę
Niall wstał wziął cię na ręce i krecił w kółko
****po 9miesiącach urodziła się wam mała Megan a Niall był świetnym tatusiem**♥♥♥♥
N:czy wiesz, że jest ktoś, kto przez cały dzień i noc całą myśl tylko o tobie, kto baz przerwy chciałby cię przytulać i całować,kto naprawdę strasznie za tobą tęskni, nawet gdy cię nie ma chocby przez 5 min. , dla kogo jesteś najlepszą i najładniejszą osobą na całym świecie, kto cię kocha od czubka głowy aż po koniuszki palców?*po chwili dodał *
N;to ja
T.I: kocham cię *szepnęłaś mu do ucha i namiętnie go pocałowałaś♥
[T.I]: W pokoju, składam twoje rzeczy*powiedziałaś zdenerwowana tym, że Louis porozrzucał swoje ubrania po całej sypialni.
L:mam coś dla ciebie skarbie!*powiedział a w jego głosie dało się wyczuwać uśmiech.gdy wszedł na górę dał ci wielkie pudełko.
[T.I]: co to takiego?*zapytałaś podekscytowana
L:zobacz*odpowiedział
Gdy otwarłaś prezent zobaczyłaś tunikę była biała, cała w marchewki z napisem w języku angielskim ,, turn me on" *uśmiechnęłaś się szeroko. Lou wywnioskował,że rozszyfrowałaś napis po czym dodał:
L: zobacz tam coś jeszcze jest♥
Po zajrzeniu w głąb pudełka zobaczyłaś spodni: czarne w marchewki i króliczki.
L: czy mogłabyś to założyć?
[T.I]: tak
Gdy przyszłaś przebrana do Louisa złapał cie za talię i przyciągnął do siebie po czym dał ci buziaka i powiedział:
L: pozwól że cię schrupę ?^^wysyłając dwuznaczny uśmiech.