sobota, 24 listopada 2012

Świąteczny, Harold part 2


CZYTASZ =KOMENTUJESZ 
KOMENTARZ = MÓJ UŚMIECH  a więc zachęcam do komentowania ;)




 *3 miesiące później *

-co Niall robi tak długo w sklepie ?- powiedział zirytowany Louis.
- nie wiem odbąknął Hazza. Po pięciu minutach spędzonych przed sklepem Nialler wyszedł z torbą zakupów ale miał niewyraźną minę. 
- co jest ?- zapytał harry , widząc minę niallera. 
- popatrz!- krzyknął zdenerwowany, pokazując jakiś pieniądz. - ktoś pomazał pieniądze i dlatego nie mogłem kupić ośmiu batonów ! kupiłem tylko 7!!- wrzeszczał niall biegając obok lou i loczka                             z 10 -złotówką.
- daj to,, - odpowiedział opanowany loczek
- ale ..? po..- nie dokończył Nialler ponieważ harry  przerwał mu:
- daj to!!- harry wyrwał papierek, po chwili wpatrywania się w numer napisany na papierze, na jego  twarzy pojawił się wielki uśmiech.

* 2 godziny później *

- hej [t.i] !-usłyszałaś uroczy głos w słuchawce
- hej ktosiu !- odparłaś śmiejąc się .
Trochę rozmawialiśmy i tak o to spotykaliśmy się od tygodnia. Byliśmy już parą . Chłopcy zaprosili mnie na film do ich domu, więc szybko umyłam się , zjadłam śniadanie itp. 

* u chłopców w domu*

*perspektywa louisa


-znowu się całują !- krzyknąłem do Nialla , przyglądając się naszym gołąbkom przez szparę w drzwiach. Gdy niall  pojawił się obok z wielkim , chytrym uśmiechem, przyglądaliśmy im się oboje .
- jakie to słodkie, nie myślałem że to prawdziwe przeznaczenie a tu prosz..- szepnąłem w stronę blondyna
- wiesz, nie raz trzeba przeznaczeniu troszkę pomóc;) 
- to ty ? a skąd niby wziąłeś numer jej telefonu?- dopytywałem 
- jeju.. odszukałem ją opowiedziałem jaki hazza jest przybity, ona się w nim zauroczyła więc bez problemu dostałem numer, później wystarczyło napisać go na banknocie i gotowe -  po cichutku odeszliśmy od drzwi , nie chcąc przeszkadzać zakochanym.





Tępe i głupie ale nic na razie nie wymyślę ...nauka i nauka więc szybko napisane.;)

czwartek, 22 listopada 2012

Świąteczny, Harold part1


 Więc najpierw przeprosiny za tak długą nieobecność. Od teraz zacznę pisać co dwa dni ..lub częściej gdy będę miała okazję. Dziś taki świąteczny imagin z Haroldem w roli głównej . ^^ 
CZYTASZ = MASZ SWOJE ZDANIE=KOMENTUJESZ 





Zima …dla mnie to najładniejsza pora roku. Święta , śnieg, bałwany, gwiazdki na choinkę oraz mandarynki;) W zimę mogą stać się magiczne i przypadkowe rzeczy które mogą odmienić życie choć trochę ..

   - kurcze zaraz się spóźnię, zamykają sklep !?- wrzasnęłam zirytowana . Biegłam w kierunku oświetlonego supermarketu.
 - TAK!!- krzyknęłam przekraczając próg sklepu. Teraz tylko wystarczyło znaleźć ee…,, no tak lista’’ pomyślałam zaglądając do niedbale zapisanego świstka papieru.
* ciepłe skarpetki
*rękawiczki
* sok malinowy
* mandarynki
*kakao
OK. najpierw kakao, sok …skreślałam produkty z listy. Szłam w kierunku przedziału z ubraniami ,, ach tam są ‘’ dalej trupcikiem podbiegłam do stoiska ze skarpetkami , po chwili wybrałam odpowiedni wzór z bałwankami i reniferami, nadającymi świąteczny klimat. Zostały rękawiczki są dla mnie więc chcę czarne pasują do wszystkiego i są eleganckie pomyślałam przyglądając się przeróżnym kolorem tęczy. Sięgnęłam po ostatnia parę zadowolona .
- przepraszam ale to ja mam zamiar je kupić !- powiedziałam widząc chłopaka sięgającego w tym samym kierunku.
- nie, nie to ja je pierwszy zobaczyłem- odpowiedział, ale mój refleks mnie nie zawiódł i to ja pierwsza złapałam rękawiczki.
- ha..haha!- śmiałam się do nieznajomego wymachując rękawiczkami przed jego nosem. Nieznajomy uśmiechnął się i jednym ruchem ręki wyrwał rękawiczki rzucając je w kąt .
- co ty wyprawiasz? !- krzyknęłam idąc ponieść wyrzucone przez niego rękawice.
- mam na imię Harold – chłopak zagrodził mi przejście i nieśmiało wyciągnął rękę w moją stronę.
- [t.i] – uśmiechnęłaś się szeroko pokazując białe ząbki.
- darujmy sobie te rękawiczki co ?- zaproponował chłopak
- zgoda- odwróciłam się chcąc wracać do domu.
- poczekaj, a może w zamian za to chociaż gdzieś wyjdziemy ..kawa?- zapytał, zatrzymując mnie za rękę.
- oczywiście .- odpowiedziałam . Poszliśmy do kasy i wyszliśmy ze sklepu, było już ciemno wiec zamierzałam iść do domu i odpuścić spotkanie z Harrym.
- przepraszam ale jest ciemno i muszę iść do domu .- zerknęłam na chłopaka , przepraszającym wzrokiem.
- a..ale .. to może dasz mi swój numer telefonu?
- zgoda , masz coś do pisania?
- mam długopis ale – wyjąkał- proszę ! – krzyknął podając mi karteczkę i długopis .
- podaj mi np. 10 zł.- zaraz ci wszystko wyjaśnię- odpowiedziałaś zaśmiałaś się widząc zdumioną twarz Harrego.
-proszę- odparł podając pieniądze. Szybkim ruchem nabazgrałam numer na 10-złotówce i podbiegłam do pobliskiego sklepiku po batona.
- a gdzie numer? – zapytał zdezorientowany
- wierzysz w przeznaczenie ?- odparłam gryząc batonika.
-a..no powiedzmy
- więc jeśli w twoje ręce wpadnie 10-złotówka z moim numerem , będziesz mógł zadzwonić i się spotkamy.
- to jest niedorzeczne!.. – wydukał zdenerwowany
- ale może się sprawdzić – odbąknęłam puszczając oczko . Potem zostawiłam go i poszłam do domu.


* proszę o nie kopiowanie niczego z tego bloga.









niedziela, 18 listopada 2012

moje opowiadanie ^^

Wiecie zaczęłam pisać opowiadanie .. nie raz już próbowałam zacząć ale i tak żadnego nie skończyłam .  Teraz chciałabym napisać jakąś opowieść . Na obecną chwilę pracuje nad I rozdziałem i kiedy skończę pisać tę notkę biorę się za rozdziały. Jeżeli chcecie możecie je czytać :  http://freckles-opowiadanie1d.blogspot.com/    . Liczę na komentarze i te złe i te dobre (jeżeli takie w ogóle będą ) , na wasze uwagi lub opinie .
Z góry dziękuję tym którym w ogóle chciało się to czytać .. ;)