Poszłam szybko na zajęcia plastyczne z moim zeszytem, usiadłam w przedostatniej ławce i zaczęłam odruchowo coś bazgrać. Z transu wyjęła mnie pani która przedstawiała nowego ,,kolegę'' w klasie . O ja pi*** ! szepnęłam - Harold . No nic niech sie uśmiecha mam go gdzieś , wmawiałam sobie . Mieliśmy w dużym zeszycie namalować portret kogoś z klasy, na wielkiej tablicy przede mną wisiały zdjęcia wszystkich uczestników zajęć . Nie wiem dlaczego ale.. wybrałam jego . Zerkałam na niego i portret wyszedł naprawde świetnie . Dostałam sms'a że musze zjawić się wcześniej na próbie tanecznej . Zwolniłam się u nauczycielki i wybiegłam . Za mną słyszałam odgłosy butów odbijających się od płytek , mimowolnie przyspieszyłam tępa nie oglądając się , aż nagle buch.. i wpadłam w śmietnik, na szczęście prawie pusty .
-p...przepraszam ale zostawiłaś coś - podszedł biegnący za mną loczek , nie mogąc powstrzymać śmiechu. Po opanowaniu się oddał mi zeszyt na otwartym portrecie. Moja twarz oblała sie rumieńcem , podziękowałam i uciekłam z korytarza zostawiając go z całym spowodowanym przeze mnie bałaganem.
---nie mam pomysłów (pustka) ;( musi być to bo dawno nie dodałam nic ;D
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz