czwartek, 22 listopada 2012

Świąteczny, Harold part1


 Więc najpierw przeprosiny za tak długą nieobecność. Od teraz zacznę pisać co dwa dni ..lub częściej gdy będę miała okazję. Dziś taki świąteczny imagin z Haroldem w roli głównej . ^^ 
CZYTASZ = MASZ SWOJE ZDANIE=KOMENTUJESZ 





Zima …dla mnie to najładniejsza pora roku. Święta , śnieg, bałwany, gwiazdki na choinkę oraz mandarynki;) W zimę mogą stać się magiczne i przypadkowe rzeczy które mogą odmienić życie choć trochę ..

   - kurcze zaraz się spóźnię, zamykają sklep !?- wrzasnęłam zirytowana . Biegłam w kierunku oświetlonego supermarketu.
 - TAK!!- krzyknęłam przekraczając próg sklepu. Teraz tylko wystarczyło znaleźć ee…,, no tak lista’’ pomyślałam zaglądając do niedbale zapisanego świstka papieru.
* ciepłe skarpetki
*rękawiczki
* sok malinowy
* mandarynki
*kakao
OK. najpierw kakao, sok …skreślałam produkty z listy. Szłam w kierunku przedziału z ubraniami ,, ach tam są ‘’ dalej trupcikiem podbiegłam do stoiska ze skarpetkami , po chwili wybrałam odpowiedni wzór z bałwankami i reniferami, nadającymi świąteczny klimat. Zostały rękawiczki są dla mnie więc chcę czarne pasują do wszystkiego i są eleganckie pomyślałam przyglądając się przeróżnym kolorem tęczy. Sięgnęłam po ostatnia parę zadowolona .
- przepraszam ale to ja mam zamiar je kupić !- powiedziałam widząc chłopaka sięgającego w tym samym kierunku.
- nie, nie to ja je pierwszy zobaczyłem- odpowiedział, ale mój refleks mnie nie zawiódł i to ja pierwsza złapałam rękawiczki.
- ha..haha!- śmiałam się do nieznajomego wymachując rękawiczkami przed jego nosem. Nieznajomy uśmiechnął się i jednym ruchem ręki wyrwał rękawiczki rzucając je w kąt .
- co ty wyprawiasz? !- krzyknęłam idąc ponieść wyrzucone przez niego rękawice.
- mam na imię Harold – chłopak zagrodził mi przejście i nieśmiało wyciągnął rękę w moją stronę.
- [t.i] – uśmiechnęłaś się szeroko pokazując białe ząbki.
- darujmy sobie te rękawiczki co ?- zaproponował chłopak
- zgoda- odwróciłam się chcąc wracać do domu.
- poczekaj, a może w zamian za to chociaż gdzieś wyjdziemy ..kawa?- zapytał, zatrzymując mnie za rękę.
- oczywiście .- odpowiedziałam . Poszliśmy do kasy i wyszliśmy ze sklepu, było już ciemno wiec zamierzałam iść do domu i odpuścić spotkanie z Harrym.
- przepraszam ale jest ciemno i muszę iść do domu .- zerknęłam na chłopaka , przepraszającym wzrokiem.
- a..ale .. to może dasz mi swój numer telefonu?
- zgoda , masz coś do pisania?
- mam długopis ale – wyjąkał- proszę ! – krzyknął podając mi karteczkę i długopis .
- podaj mi np. 10 zł.- zaraz ci wszystko wyjaśnię- odpowiedziałaś zaśmiałaś się widząc zdumioną twarz Harrego.
-proszę- odparł podając pieniądze. Szybkim ruchem nabazgrałam numer na 10-złotówce i podbiegłam do pobliskiego sklepiku po batona.
- a gdzie numer? – zapytał zdezorientowany
- wierzysz w przeznaczenie ?- odparłam gryząc batonika.
-a..no powiedzmy
- więc jeśli w twoje ręce wpadnie 10-złotówka z moim numerem , będziesz mógł zadzwonić i się spotkamy.
- to jest niedorzeczne!.. – wydukał zdenerwowany
- ale może się sprawdzić – odbąknęłam puszczając oczko . Potem zostawiłam go i poszłam do domu.


* proszę o nie kopiowanie niczego z tego bloga.









Brak komentarzy:

Prześlij komentarz