„Zupełna pustka w głowie spowodowana może być tylko zakochaniem lub wariactwem. A to właściwie znaczy to samo.”
-Debilka! Debilka
!! Debilka!!!- wciąż to sobie powtarzała idąc lasem. Niektórzy pomyślą, że się
zgubiła….NIE że chce się zabić….NIE ..więc? więc to może być spowodowane tylko
czymś lub kimś. Chłopak- ładny…już nie dla niej, zakochany…nie w niej…Została
sama.. głupie przepuszczenia, tęskniła za nim, ale on już nie był jej. Na co
jej przyszło: siedzi sama w lesie, w nocy…
-przepraszam co ty tu robisz? wszyscy z obozu wrócili już do
domu-zaczął jakiś straszy facet. Przestraszyła by się go…zapewne, ale nie
teraz. W tym momencie chciała już tylko znaleźć się sama w namiocie zaraz za
dróżką po prawo. Już miała odpowiedzieć: „Byłam z chłopakiem...a właściwie
narzeczonym…było przecudownie a nagle wszystko to runęło, popsuło …narkotyki.
Rodzice nie żyją a cały świat o mnie zapomniał, co dowodzi fakt, że nie
zauważyli iż została i nie siedzi teraz w autobusie.”
-nic…- odpowiedziała cicho.
„Każdy powinien
mieć kogoś, z kim mógłby szczerze porozmawiać, bo choćby człowiek był nie
wiadomo jak dzielny, czasami czuje się bardzo samotny.”
Straszy facet nie
dawał spokoju. Zadzwonił na policję. Ale jej to nie interesowało. Niesforny
wiatr smagał jej włosy, a po policzku swój szlak znaczyła jedna łza.
Zamieszanie. Hałas. Złość. Pytania. Cisza. Bezsilność.
-przepraszam czy to [t.i]?-zapytał jeden z policjantów. Nie
odpowiadała, nie dziwiłaby się gdyby nikt nie chciał przyjąć jej do domu, więc
po co miałaby mówić im kim jest, ona już nie ma rodziny. Zaśmiała się. Oni
wszyscy wzięli ją za wariatkę. Zabrali na komisariat, myśleli że ją złamią, że
coś powie. Żałosne.
„Od dłuższego czasu
prowadzę nierówną walkę, biję się z własnymi myślami…ciągle przegrywam.”
W końcu…powiedziała
jedno słowo:
-Harr..y- głos jej się załamał
Oprzytomnieli myśleli, że wiedzą o kim mówiła…myśleli o
niewinnym barmanie.
Zapytali się go:
-znasz [t.i i t.n]- wydukali nic nie znaczącą regułkę.
-nie- urwał, wstał. Odszedł.
„Czasami kiedy
siedzę przed oknem i patrzę na panoramę wydaje mi się, że wszystko jest
możliwe. Wystarczy, że wyciągnę rękę, a będę w stanie dotknąć nieba.”
Powiedzieli jej, że
on… jej Harry nie chce jej widzieć, że jej nie zna. Podobno jest chora
umysłowo. Płakała, nic jej to nie dało. Zaprowadzili ją do lekarza, miała
badania, a ona się śmiała ”żałosne” . Myślała i mówiła do siebie tak cichutko,
że ledwie ona sama się słyszała...nonsens ona czuła...wciąż kochała. A oni
wzięli ją za wariatkę i myśleli, że będą mieli spokój. Gniew- tylko to czuła,
wmawiali jej, że on się jej wyparł…a nie pomyśleli, że to oni pomylili
człowieka?
„ Stojąc teraz na
zatłoczonej ulicy nie boję się iść dalej….mimo, że ciebie już nie ma. Jestem
silna, nie zobaczysz mojej porażki ani łez rozpaczy.”
Pogodziła się z tym,
że on już o niej zapomniał… a to był dopiero początek. Wsadzili ją do zakładu
dla umysłowo chorych, wariatów…a ona pośród nich …całkiem zdrowa...prawie… Nie
płakała już więcej, poddała się a oni wreszcie zobaczyli, że jest o niej głośno
w gazetach : „Narzeczona Harrego Stylesa”. Głupcy nie umieli przyznać się do
błędu …trzymali ją 5 lat…tyle musiała czekać by ktokolwiek coś do niej
powiedział….choć może przeciwnie, może wolałaby
żeby nic nie mówił…
- on nie żyje, rozumiesz? – powiedział jeden z pracowników.
Przecież rozumiała ale nie miała siły by
odpowiadać tym którzy na to nie zasługiwali…to oni przyczynili się do tego, że
on się zabił…gdyby wiedział gdzie się znajduje przyszedł by po nią…przeprosił,
wytłumaczył aż wreszcie przekonał, że wszystko będzie dobrze. Zaśmiała się
….podkuliła nogi pod brodę a potem zrzuciła wazon stojący na szafce nocnej
….wezwali doktora, po co? Bo nie mogli sobie dać z nią rady. A to ona była
silna. Nie mówiła nic gdy ją tu przywieźli i nic nie mówi teraz choć mogłaby.
Czuła, że po tym wszystkim potrafiła by mu wybaczyć gdyby był przy niej
teraz…za późno.
„To dziwne uczucie
kiedy boję się , że stracę coś czego nie posiadam.”
Jedyne co miałaby
gdyby jej tego nie odebrali to on..nie wraca do tego pamięcią, nawet nie wie co
wokół niej się dzieje. W dzień śpi, w nocy się śmieje …WARIATKA…
„Jak dotąd, dałam
tylko jeden dowód odwagi: nie zabiłam się.’
♥http://angels-city-one-direction.blogspot.com/
Podoba się?
Love .
Ivette

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz