Szłaś do domu z kina, przechodząc przez park ujrzałaś Louisa
z jakąś dziewczyną, chcąc się upewnić podeszłaś bliżej.
Ty: Lou co ty tu robisz?
Lou: ehm….to nie tak jak myślisz kotku-powiedział po czym
popchną obcą ci dziewczynę na znak, że ma z tond iść, ona posłusznie uciekła.
Uderzyłaś go w twarz cofając się w tył, nagle upadłaś byłaś
cała w błocie. On chcąc cię podnieść
podał ci rękę którą odtraciłaś. Zaczęłaś płakać, po twoim policzku
mimowolnie płynęły łzy. Biegłaś w stronę domu on biegł za tobą. Przebiegłaś
przez ulicę byłaś na drugiej stronie zdawało ci się, że on biegł zaraz za tobą.
Usłyszałaś potężny huk, wszyscy przechodnie wokół piszczeli oraz krzyczeli
niektórzy z nich uciekali. Odwróciłaś się się nie patrząc na ulicę. Widziałaś twarz
kierowcy, był przerażony. Nie byłaś w stanie, ale spojrzałaś w dół a tam leżał
Louis, oczy miał otwarte jakby jeszcze nie przygaszone, podbiegłaś aby być
bliżej niego.
-kocham cię1-krzyczałaś, nie mogąc zatrzymać łez
-kocham..-nie kończąc słów umarł, miał jeszcze wciąż otwarte
oczy skupione na mnie ale czerwone przedtem usta stały się sine
-on nie żyje- mówiła do ciebie starsza kobieta, nie chciałaś
o tym mysleć całowałaś go choć wiedziałaś, że nie odwzajemni twojego pocałunku.
Po chwili podeszła do was mała i słodka dziewczynka która położyła różyczkę na
ciele bruneta i zimną rączką zamknęła jego powieki, po czym odeszła.
Świetny blog :)
OdpowiedzUsuńZapraszam do mnie:http://stylesowa-onedirectionpoland.blogspot.com/
i http://larry-stylinson-story-of-love.blogspot.com/(nowy)
na pewno wstąpię na bloga :D
OdpowiedzUsuń