wtorek, 9 kwietnia 2013

One life - imagin


Cisza. Słychać było tylko tupanie moich butów o chodnik. Szare niebo, ponure budynki i brudny asfalt. Mozolna i długa droga w stronę cmentarza, nie szłam z innymi ale ja chyba zawsze wybierałam inną drogę niż wszyscy. Silny wiatr rozwiewał moje długie karmelowe włosy, które tak zawsze lubił, a których ja nienawidziłam. Pojedyncze łzy spływały po moich bladych policzkach. Mocniej przyciągnęłam do siebie  herbacianą różę, którą złożyć miałam na grobie. Gdy doszłam zobaczyłam tłum ludzi stojących wokół zakrytego już grobu. Nie chciałam przychodzić tu wcześniej. Pustka i cisza, tylko to mi już zostało, poza zdjęciami i wspomnieniami.
- Anabell, choć – usłyszałam szept znajomego blondyna. Niall jest moim najlepszym przyjacielem zawsze mi pomagał, teraz też był przy mnie. On też bardzo przeżył utratę Harrego. Po tym jak ludzie pożegnali zmarłego i wypowiedzieli pustą regułkę:                       „- pewnie jest ci teraz ciężko” rozeszli się do swoich domów. Oni nic o tym nie wiedzą mówią swoje słowa, bo tak wypada a nie dlatego, że mi współczują, nie dlatego, że się martwią. Nienawidzę tych machinalnie wypowiadanych zdań. Płyta nagrobna nie pozwalała zapomnieć, krzyczała wyrytymi literami:
* Harry Styles
*Zmarł: 5 października 2011 r.
  „Oddać życie za kogoś innego, za kogoś, kogo kochałem, to dobra śmierć, bez wątpienia. Szlachetny postępek. Coś znaczącego.”
    I znów przed oczami pojawił się wyraźny obraz. Szczupła brunetka krzycząca nad ciałem mężczyzny, którego kochała- ja. Został zastrzelony bo ją kochał, zabito go za miłość, zazdrość i nadzieje.
  Czarne i duże chmury zakryły niebo tak szczelnie, że nawet najmniejszy promyk słońca nie mógł przedostać się przez tę szczelną zasłonę. Świat ucichł na chwilę i znów nastała cisza. Czułam się jak narkoman bez swojej dawki, jak chamska egoistka, która zabiła swojego anioła. Zawsze był, aż trudno uwierzyć, że teraz go nie ma.
 Postanowiłam wrócić do domu i zmierzyć się z poczuciem winy, jakim zostałam obarczona. Znów pusty dom owiany mgłą wspomnień…Czułam smutek i ból, popchnęłam lekko ciemne dębowe drzwi i stanęłam twarzą w twarz ze wspomnieniami. Z nawet najmniejszą rzeczą w tym domu związana była długa historia. Gdy weszłam do sypialni poczułam chłód i jasność oraz zapach deszczu pomieszany z waniliowymi, męskimi perfumami. Wszystko stało nietknięte, nasze rzeczy, zdjęcia, ubrania. Stara, drewniana toaletka z wielkim lustrem. Przejechałam ręką po lodowatym szklanym portrecie odbijającym się w meblu. Zmizerniała dziewczyna z podkrążonymi od płaczu oczami i potarganymi włosami teraz to byłam ja. Całe moje dotychczasowe życie się zepsuło, on zabrał je ze sobą. Oczy znów mi się zaszkliły, usiadłam na łóżku, naszym łóżku. Wzięłam do rąk koszulkę, pachniała nim. Dałam upust emocjom, płakałam, nie chciałam tego a to wszystko stało się moim koszmarem, od którego nie było ucieczki.
Dlaczego o tym mówię? Żeby wreszcie uwierzyć w jego słowa i stanąć na nogi. „Zawsze będę przy tobie, bo cię kocham.” Naprawię wszystko i zacznę żyć…dla niego.



______________________________________________________________________
Wiem, wiem znów Harry ale nadgonimy wszystko. Ten imagin został wcześniej przeze mnie napisany, ponieważ teraz mam jakby brak czasu. Co jest tego powodem czytanie opowiadania. Opowiadanie nie jest o 1D, jest o Justinie ale jest MEGA*______* nazywa się Danger. Chcecie linka?
Do zobaczenia słodziaki!
Ivette♥

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz