Cisza. Słychać było tylko tupanie moich butów o chodnik.
Szare niebo, ponure budynki i brudny asfalt. Mozolna i długa droga w stronę
cmentarza, nie szłam z innymi ale ja chyba zawsze wybierałam inną drogę niż
wszyscy. Silny wiatr rozwiewał moje długie karmelowe włosy, które tak zawsze
lubił, a których ja nienawidziłam. Pojedyncze łzy spływały po moich bladych
policzkach. Mocniej przyciągnęłam do siebie herbacianą różę, którą złożyć miałam na
grobie. Gdy doszłam zobaczyłam tłum ludzi stojących wokół zakrytego już grobu.
Nie chciałam przychodzić tu wcześniej. Pustka i cisza, tylko to mi już zostało,
poza zdjęciami i wspomnieniami.
- Anabell, choć – usłyszałam szept znajomego blondyna. Niall
jest moim najlepszym przyjacielem zawsze mi pomagał, teraz też był przy mnie.
On też bardzo przeżył utratę Harrego. Po tym jak ludzie pożegnali zmarłego i
wypowiedzieli pustą regułkę: „- pewnie jest ci teraz
ciężko” rozeszli się do swoich domów. Oni nic o tym nie wiedzą mówią swoje
słowa, bo tak wypada a nie dlatego, że mi współczują, nie dlatego, że się
martwią. Nienawidzę tych machinalnie wypowiadanych zdań. Płyta nagrobna nie
pozwalała zapomnieć, krzyczała wyrytymi literami:
* Harry Styles
*Zmarł: 5 października 2011 r.
„Oddać życie za
kogoś innego, za kogoś, kogo kochałem, to dobra śmierć, bez wątpienia. Szlachetny
postępek. Coś znaczącego.”
I znów przed
oczami pojawił się wyraźny obraz. Szczupła brunetka krzycząca nad ciałem
mężczyzny, którego kochała- ja. Został zastrzelony bo ją kochał, zabito go za
miłość, zazdrość i nadzieje.
Czarne i duże chmury
zakryły niebo tak szczelnie, że nawet najmniejszy promyk słońca nie mógł
przedostać się przez tę szczelną zasłonę. Świat ucichł na chwilę i znów nastała
cisza. Czułam się jak narkoman bez swojej dawki, jak chamska egoistka, która
zabiła swojego anioła. Zawsze był, aż trudno uwierzyć, że teraz go nie ma.
Postanowiłam wrócić
do domu i zmierzyć się z poczuciem winy, jakim zostałam obarczona. Znów pusty
dom owiany mgłą wspomnień…Czułam smutek i ból, popchnęłam lekko ciemne dębowe
drzwi i stanęłam twarzą w twarz ze wspomnieniami. Z nawet najmniejszą rzeczą w
tym domu związana była długa historia. Gdy weszłam do sypialni poczułam chłód i
jasność oraz zapach deszczu pomieszany z waniliowymi, męskimi perfumami.
Wszystko stało nietknięte, nasze rzeczy, zdjęcia, ubrania. Stara, drewniana
toaletka z wielkim lustrem. Przejechałam ręką po lodowatym szklanym portrecie
odbijającym się w meblu. Zmizerniała dziewczyna z podkrążonymi od płaczu oczami
i potarganymi włosami teraz to byłam ja. Całe moje dotychczasowe życie się
zepsuło, on zabrał je ze sobą. Oczy znów mi się zaszkliły, usiadłam na łóżku,
naszym łóżku. Wzięłam do rąk koszulkę, pachniała nim. Dałam upust emocjom,
płakałam, nie chciałam tego a to wszystko stało się moim koszmarem, od którego
nie było ucieczki.
Dlaczego o tym mówię? Żeby wreszcie uwierzyć w jego słowa i
stanąć na nogi. „Zawsze będę przy tobie, bo cię kocham.” Naprawię wszystko i
zacznę żyć…dla niego.
______________________________________________________________________
Wiem, wiem znów Harry ale nadgonimy wszystko. Ten imagin został wcześniej przeze mnie napisany, ponieważ teraz mam jakby brak czasu. Co jest tego powodem czytanie opowiadania. Opowiadanie nie jest o 1D, jest o Justinie ale jest MEGA*______* nazywa się Danger. Chcecie linka?
Do zobaczenia słodziaki!
Ivette♥
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz