poniedziałek, 1 kwietnia 2013

One More Night Sweetheart - 1



Lekko otworzyłam oczy, słońce wdzierało się do pomieszczenia przez okno obok. Ręką przejechałam po, no właśnie po pustym, chłodnym miejscu. ‘znów poszedł’- powiedziałam cicho do siebie. Znów go nie było przy mnie, wymknął się nocą, jego nielegalne zawody. Jeszcze chwilę myślami krążyłam wokół Zayna i jego zawodów bokserskich. Potem wstałam i poszłam do łazienki przemyć twarz zimną wodą. Zawsze tak było najpierw mówił, że z tym skończy a potem wymykał się na całą noc. Z przypatrywania się sobie w lustrze wyrwał mnie dźwięk dzwonka do drzwi.
- o Liam, wejdź – gestem ręki zaprosiłam chłopaka do środka i wskazałam miejsce w kuchni przy stoliku.
- witaj [T.I]! gdzie Zayn?- zapytał zajmując przydzielone miejsce.
-  a jak myślisz.. –westchnęłam podając Liamowi herbatę.
- on chyba nigdy nie zrozumie- odparł przypatrując mi się, a potem dodał:
- nie możesz wiecznie się nim przejmować, zmizerniałaś. Rozmawialiśmy tak, aż do wieczora. O wszystkim i o niczym. Potem odprowadziłam Liama i usiadłam przed telewizor.
- witaj mała – usłyszałam zachrypły głos mulata.
- znów cię nie było- powiedziałam z wyrzutem, gdy pojawił się w progu małego saloniku w naszym wspólnym mieszkanku.
- daj spokój – rzucił torbę na podłogę i podszedł do mnie od tyłu. Potem poczułam jego usta na mojej szyi, zawsze tak robił. Znam jego gierki. Teraz ze mną nie pójdzie tak łatwo.
- Zayn, przestań! Skończ z boksem, skończ z tym wszystkim!- wykrzyczałam prostu w jego twarz. Chłopak tylko zacisnął dolną wargę i odwrócił ode mnie wzrok.
- choć do łazienki- szepnęłam później przecierając oczy, które zaszły już łzami.
Oboje pokierowaliśmy się do łazienki, gdzie z półki wyciągnęłam apteczkę, aby opatrzyć rany chłopaka. Rozcięta warga, podbite oko i rana na policzku pomimo tego, że nie wyglądało to bardzo groźnie martwiłam się tym.
- przepraszam – wreszcie usłyszałam cokolwiek od niego po piętnastu minutach zupełnej ciszy, w której odznaczało się tylko moje pociąganie nosem.

- znów- spojrzałam w jego oczy, ciemne tęczówki również się zaszkliły.
-  przepraszam, skończę z tym.. – powtórzył kładąc dłoń na moim zapłakanym policzku.
- nie wiem czy jeszcze mogę ci uf..- nie mogłam dokończyć ponieważ mulat wpił się w moje usta, rękoma błądząc po moim ciele. Zaśmiał się krótko i pociągnął za sobą do sypialni. Położyłam się na jego klatce piersiowej, unoszącej się w górę i w dół. Bicie jego serca, zapach mocnych perfum, jego malinowe usta – wszystko to było dla mnie jak kokaina dla narkomana. Teoretycznie wiadomo, że muszę z tym skończyć, ale jak tylko lekko posmakuje od razu zachłannie zabieram swoją część. 



________________________________________________________________________
A oto mamy pierwszą część :D i jak? podoba się ? mam nadzieję, że tak. 
CZYTASZ = KOMENTUJESZ <33
Kochająca was
Ivette

3 komentarze:

  1. Supeeeeeeeeeeeeer. *-* Czekam na kolejną część i zapraszam do siebie: http://directionoverload.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. świeeetne *,* chyba dla mnie piszesz miśka <333 ;* ;D

    OdpowiedzUsuń