Kolejny samotny poranek a już myślałam, że się coś zmieni,
że on się zmieni. Myliłam się i to bardzo. Chwyciłam mój telefon i wybrałam
numer Malika.
-odbierz…cholera..odbierz. Odbierz wreszcie ten telefon! –
coraz bardziej podnosiłam głos, aż usłyszałam krzyk z mieszkania u góry : ‘ nie
wrzeszczeć, nie jesteś tu sama! To jest blokowisko zaraz mi dzieci pobudzisz!’.
Miałam ochotę przeklnąć tej babie prosto w twarz. Po 10 telefonach dałam sobie
spokój z próbą dzwonienia. Przesadził, to jest pewne więcej nie dam się tak
traktować. W szale pobiegłam do półki, wyciągnęłam walizkę i pakowałam
najpotrzebniejsze rzeczy. Gdy skończyłam się pakować, przebrałam się i zjadłam
była już 17:00. Nagle drzwi otworzyły się a w korytarzu pojawił się mulat.
- och mała, dobrze, że
się spakowałaś – szybkim krokiem podszedł obok, zabrał walizkę i
wystawił ją przed drzwi, byłam zdezorientowana.
- też się cieszę, wyprowadzam się- powiedziałam stanowczo.
- choć jedziemy stąd!- nerwowo pociągnął moją rękę.
- nie, nigdzie z tobą nie jadę!- krzyknęłam
-jedziesz!- odparł podając mi swoją ramoneskę.
-nie!- wyrwałam się mu i kierowałam się do kuchni.
- jedziesz!- złapał mnie, przerzucił przez swoje ramię i
pomimo moich licznych protestów wyniósł mnie przed drzwi. Złapał w drugą rękę
walizkę i mimo iż ciągle starałam się wyrwać nie dałam rady- no tak bokser musi
być silny.
- skąd masz samochód?- zapytałam siedząc już w czarnej
terenówce.
- nie ważne… -odparł zapinając pasy.
-dokąd jedziemy?- nie poddałam się i dalej pytałam.
- ty jedziesz do Liama- odparł zerkając na zegarek.
- mamy jeszcze dziesięć minut- bąknął po chwili.
- a ty, gdzie ty pojedziesz?
- musze wziąć wreszcie odpowiedzialność za swoje czyny –
ostatnie co powiedział podczas jazdy. Dalej jechaliśmy w ciszy, ciszy nie do
zniesienia.
Gdy zajechaliśmy na
miejsce , Liam czekał przed domem. Zayn wyjął moją walizkę wręczył ją Paynowi,
ten z kolei zaniósł ją do domu. Wyszłam z auta i podeszłam do Malika.
- pamiętaj, że cię kocham- uśmiechnął się lekko i namiętnie
mnie pocałował. Nie mogłam mu się oprzeć . On mógł robić ze mną wszystko, mógł
mną sterować jak marionetką.
-ale....- oderwałam się od niego.
- wrócę po ciebie! – pocałował mnie w czoło i podał jakieś
kluczyki z karteczką. Kiedy chciałam coś powiedzieć Zayn zdążył już odjechać z
piskiem opon.
Spojrzałam na karteczkę: ‘-daj to Liamowi, on będzie
wiedział co z tym zrobić.’
Zrezygnowanie poszłam do Liama szukać jakiegokolwiek
wytłumaczenia, dla całej tej sytuacji.
*3 dni później*
- mała ej, nie włączaj
telewizora!- skarcił mnie Li.
- dlaczego? – wycedziłam.
- oj proszę..to chyba nie czas-
spojrzał się na mnie.
- Liam!- włączyłam, właśnie
leciały wiadomości:
- Minęły już trzy dni. Nasza stacja jako
pierwsza dowiedziała się całej prawdy o strzelaninie na McStreet. W
strzelaninie uczestniczyli niejacy Zayn M. Alfred B. Cris N. i parę innych osób
których danych nie można ujawnić dla dobra śledztwa. Wszyscy zginęli na
miejscu, liczy się, że zginęło ok. 8 osób zaplątanych w narkomanię i lewe
zawody bokserskie. Resztę można zobaczyć na…………….’
- co!? – rzuciłam się z pięściami
na Liama, który szybko odskoczył w tył.
- on wiedział…musiał….nie martw
się..
-nie martw się!!- zjechałam po
ścianie w dół i podwinęłam nogi pod brodę. Nie mogłam powstrzymać łez, które
ciekły po moich policzkach i kapały na panele. Chyba nic mi już nie pomorze…
- to są klucze do mieszkania,
które kupił dla was zanim..- nie chciał poruszać tego tematu, ponieważ dopiero co z wielkim trudem, zdołał mnie uspokoić.
~Żadna wielka miłość nie umiera
do końca. Możemy strzelać do niej z pistoletu lub zamykać w
najciemniejszych zakamarkach naszych serc, ale ona jest sprytniejsza –
wie, jak przeżyć.
_______________________________________________________________________
A więc niezgrabnie ale jest. Wstawiam dziś, bo dzisiaj też pisałam imagina na konkurs, którego wam niedługo wstawię! <33
_______________________________________________________________________
A więc niezgrabnie ale jest. Wstawiam dziś, bo dzisiaj też pisałam imagina na konkurs, którego wam niedługo wstawię! <33
Love
Ivette
ty pisałaś kiedyś bloga o Ivette ?
OdpowiedzUsuńhttp://drugs-life-in-another-world.blogspot.com/ <---to link od niego , ale pisze , że go usunęłaś.
nie wiem dlaczego to zrobiłaś ? kochałam to opowiadanie i dalej je kocham i bardzo chciałabym dalej je czytać. tak jak moja koleżanka.
jeśli mogłabyś kontynuować je byłabym bardzo , bardzo wdzięczna ! :) bardzo proszę...
jeżeli Cię z kimś pomyliłam to sorry :/
Usuńjeżeli to ty pisałaś Ivette to bardzo bardzo bardzo prosimy z Kasią ! :)
OdpowiedzUsuńNie pomyliłyście mnie, jest mi bardo miło, że chcecie czytać moje wypociny, blog został skończony :( pisałam też "Angel City" ale zawiesiłam bloga z powodu małej liczby osób mnie wspierających. Było tak mało komentarzy ;'c Ale na pewno jeszcze kiedyś na bloga powrócę; D
OdpowiedzUsuń___________________________
angels-city-one-direction.blogspot.com
to z Ivette było wspaniałe pierwszy blog który mnie tak wciągnął w czytanie był świetny :) żałuje ,że nie zdążyłam sobie nigdzie tego zapisać bo była naprawdę niesamowity :)!
OdpowiedzUsuńzgadzam się. to było naprawdę wspaniałe :)
OdpowiedzUsuń