wtorek, 2 kwietnia 2013

One More Night Sweetheart- 2.


Kolejny samotny poranek a już myślałam, że się coś zmieni, że on się zmieni. Myliłam się i to bardzo. Chwyciłam mój telefon i wybrałam numer Malika.
-odbierz…cholera..odbierz. Odbierz wreszcie ten telefon! – coraz bardziej podnosiłam głos, aż usłyszałam krzyk z mieszkania u góry : ‘ nie wrzeszczeć, nie jesteś tu sama! To jest blokowisko zaraz mi dzieci pobudzisz!’. Miałam ochotę przeklnąć tej babie prosto w twarz. Po 10 telefonach dałam sobie spokój z próbą dzwonienia. Przesadził, to jest pewne więcej nie dam się tak traktować. W szale pobiegłam do półki, wyciągnęłam walizkę i pakowałam najpotrzebniejsze rzeczy. Gdy skończyłam się pakować, przebrałam się i zjadłam była już 17:00. Nagle drzwi otworzyły się a w korytarzu pojawił się mulat.
- och mała, dobrze, że  się spakowałaś – szybkim krokiem podszedł obok, zabrał walizkę i wystawił ją przed drzwi, byłam zdezorientowana.
- też się cieszę, wyprowadzam się- powiedziałam stanowczo.
- choć jedziemy stąd!- nerwowo pociągnął moją rękę.
- nie, nigdzie z tobą nie jadę!- krzyknęłam
-jedziesz!- odparł podając mi swoją ramoneskę.
-nie!- wyrwałam się mu i kierowałam się do kuchni.
- jedziesz!- złapał mnie, przerzucił przez swoje ramię i pomimo moich licznych protestów wyniósł mnie przed drzwi. Złapał w drugą rękę walizkę i mimo iż ciągle starałam się wyrwać nie dałam rady- no tak bokser musi być silny.
- skąd masz samochód?- zapytałam siedząc już w czarnej terenówce.
- nie ważne… -odparł zapinając pasy.
-dokąd jedziemy?- nie poddałam się i dalej pytałam.
- ty jedziesz do Liama- odparł zerkając na zegarek.
- mamy jeszcze dziesięć minut- bąknął po chwili.
- a ty, gdzie ty pojedziesz?
- musze wziąć wreszcie odpowiedzialność za swoje czyny – ostatnie co powiedział podczas jazdy. Dalej jechaliśmy w ciszy, ciszy nie do zniesienia.
 Gdy zajechaliśmy na miejsce , Liam czekał przed domem. Zayn wyjął moją walizkę wręczył ją Paynowi, ten z kolei zaniósł ją do domu. Wyszłam z auta i podeszłam do Malika.
- pamiętaj, że cię kocham- uśmiechnął się lekko i namiętnie mnie pocałował. Nie mogłam mu się oprzeć . On mógł robić ze mną wszystko, mógł mną sterować jak marionetką.
-ale....- oderwałam się od niego.
- wrócę po ciebie! – pocałował mnie w czoło i podał jakieś kluczyki z karteczką. Kiedy chciałam coś powiedzieć Zayn zdążył już odjechać z piskiem opon.
Spojrzałam na karteczkę: ‘-daj to Liamowi, on będzie wiedział co z tym zrobić.’
Zrezygnowanie poszłam do Liama szukać jakiegokolwiek wytłumaczenia, dla całej tej sytuacji.
*3 dni później*
- mała ej, nie włączaj telewizora!- skarcił mnie Li.
- dlaczego? – wycedziłam.
- oj proszę..to chyba nie czas- spojrzał się na mnie.
- Liam!- włączyłam, właśnie leciały wiadomości:
 - Minęły już trzy dni. Nasza stacja jako pierwsza dowiedziała się całej prawdy o strzelaninie na McStreet. W strzelaninie uczestniczyli niejacy Zayn M. Alfred B. Cris N. i parę innych osób których danych nie można ujawnić dla dobra śledztwa. Wszyscy zginęli na miejscu, liczy się, że zginęło ok. 8 osób zaplątanych w narkomanię i lewe zawody bokserskie. Resztę można zobaczyć na…………….’
- co!? – rzuciłam się z pięściami na Liama, który szybko odskoczył w tył.
- on wiedział…musiał….nie martw się..
-nie martw się!!- zjechałam po ścianie w dół i podwinęłam nogi pod brodę. Nie mogłam powstrzymać łez, które ciekły po moich policzkach i kapały na panele. Chyba nic mi już nie pomorze…
- to są klucze do mieszkania, które kupił dla was zanim..- nie chciał poruszać tego tematu, ponieważ dopiero co z wielkim trudem, zdołał mnie uspokoić.
~Żad­na wiel­ka miłość nie umiera do końca. Możemy strze­lać do niej z pis­to­letu lub za­mykać w naj­ciem­niej­szych za­kamar­kach naszych serc, ale ona jest spryt­niej­sza – wie, jak przeżyć.

_______________________________________________________________________
A więc niezgrabnie ale jest. Wstawiam dziś, bo dzisiaj też pisałam imagina na konkurs, którego wam niedługo wstawię! <33 
Love
Ivette

6 komentarzy:

  1. ty pisałaś kiedyś bloga o Ivette ?
    http://drugs-life-in-another-world.blogspot.com/ <---to link od niego , ale pisze , że go usunęłaś.
    nie wiem dlaczego to zrobiłaś ? kochałam to opowiadanie i dalej je kocham i bardzo chciałabym dalej je czytać. tak jak moja koleżanka.
    jeśli mogłabyś kontynuować je byłabym bardzo , bardzo wdzięczna ! :) bardzo proszę...

    OdpowiedzUsuń
  2. jeżeli to ty pisałaś Ivette to bardzo bardzo bardzo prosimy z Kasią ! :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie pomyliłyście mnie, jest mi bardo miło, że chcecie czytać moje wypociny, blog został skończony :( pisałam też "Angel City" ale zawiesiłam bloga z powodu małej liczby osób mnie wspierających. Było tak mało komentarzy ;'c Ale na pewno jeszcze kiedyś na bloga powrócę; D
    ___________________________
    angels-city-one-direction.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. to z Ivette było wspaniałe pierwszy blog który mnie tak wciągnął w czytanie był świetny :) żałuje ,że nie zdążyłam sobie nigdzie tego zapisać bo była naprawdę niesamowity :)!

    OdpowiedzUsuń
  5. zgadzam się. to było naprawdę wspaniałe :)

    OdpowiedzUsuń